Rower

Słowem wprowadzenia: w…

Słowem wprowadzenia:
w #bialystok urzędnicy zapomnieli o #rower podczas projektowania przebudowywanej ulicy Jurowieckiej.
Planowana zaginiona DDR byłaby częścią trasy lecącej z północy do centrum, która byłaby nazwana trasą główną rowerową, gdyby Białystok miał dokumenty o nazwie „polityka rowerowa” oraz „studium tras rowerowych”. Poza tym fragmentem brakuje jeszcze kawałka na 1000 lecia, ale właśnie jest ogłoszony przetarg.
W zasadzie przy Jurowieckiej miały być dwie dwie DDR: jedna wzdłuż jezdni – widoczna na GISie, druga za apartamentowcami, wzdłuż rzeki Białej + do tego tunel pod torami w kierunku 1000 lecia. Na ten cel poszło chyba coś około 300k PLN – tak wynika przynajmniej z BIPu, ogłoszenia o rozstrzygnięciu przetargu i artykułach w prasie, wg których inwestycja pod nazwą Poszerzenie ul Jurowieckiej cośtam cośtam, miała zakończyć się w 2018 r.
Tak więc: mamy nowo przebudowaną drogę, przy której miasto planowało DDR, w dokumentacji projektowej było o CPR, a finalnie nie ma nic.
Złośliwi twierdzą, że to wina dokumentacji, bo ujęto w niej zapis:

Dla ruchu pieszego i rowerowego zaprojektowano chodnik z dopuszczonym ruchem rowerów o szerokości min. 4,0m.
Ponoć był problem ze znalezieniem tak szerokich rowerów, więc zamiast CPR zrobiono chodnik do parkowania i jeżdżenia samochodami.

OK, do brzegu,
Skoro nie ma infry rowerowej, to trzeba jechać jezdnią. Nic strasznego. Do autkowców idzie się przyzwyczaić.
Problemem okazały się dopłaty z UE i BUSpas (choć zawsze myślałem, dopłaty= BUSPAS+DDR). Po BUSpasie nie można jechać, więc zostaje zabijanie świętej przepustowości na pasie wewnętrznym. To też w sumie nic strasznego, bo to nie pierwsza taka ulica w mieście i był czas się przyzwyczaić. Tu jednak dochodzi element dywersyjny w postaci pasa rozdzielającego z płotem, na który autkowcy wjechać nie chcą żeby wyprzedzić pedalarza przepustowości mordercę. O ile zupełnie jest mi tak bardzo wszystko jedno z powodu wyprzedzania mnie BUSpasem, o tyle wciskanie się między mnie, a krawężnik pasa rozdzielającego w odległości 15 cm od łoćka , już mi włosy na plecach podnosi.
Film poniżej to efekt dwóch przejazdów tą ulicą, zaraz na początku oddania „inwestycji”.

A że brakiem DDR zainteresowała się prasa i powiedzieliśmy, że będziemy wnioskować o dopuszczenie możliwości jechania na tym 500 m fragmencie rowerem po BUSpasie, to już na drugi dzień po artykule, najfajniejszy zastępca Prezydenta na TT ogłosił, że miasto wyraża na to zgodę i jeszcze w tym miesiącu będzie można jechać like a boss po 3,5 m jednokierunkowej DDR z dopuszczonym ruchem autobusowym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ból dupy u autkowców niemiłosierny i niezrozumiały zarazem rozlał się po internetach. Bo wiecie, po buspasie to armagedon, niebezpiecznie, autobus zabije, kury przestaną się nieść, autobusy będą poopóźniane. Co za debil to wymyślił, przecież jak rower jechał z osobówką na środku to było elegancko.