Rower

No powiem wam, że Teneryfa…

No powiem wam, że Teneryfa daje radę rowerowo. Z poziomu morza da się wjechać na 2300, a nawet trzymając się plaży nabić 1500 przewyzszenia na 60-70 km. I to dość brutalnie bo ja trafiłem na dwa podjazdy po 12% średnio – obydwa startujące od plaży, do tego drugi pod sakramencki wiatr. Do tego klimaty typu nieoświetlony tunel (jeszcze nigdy nie włączałem tak szybko lampki, dobrze mieć pozycyjne 300 lumenów ;)), jazda właściwie w tunelu z drzew wawrzynowych mega krętą drogą – na pn wschodzie, czy przez pola lawy pod Teide (tu mi się nie udało dotrzeć, obowiązki rodzinne). Co ciekawe, sam dojazd na Teide dość lajtowy, wg mnie na Gran Canarii jest trudniej na Pico (gdzie w 2/3 drogi w górę wpada kilka km ze średnim nachyleniem 11%). Zdecydowanie warto się wybrać, ja już myślę nad powrotem – już nie z rodziną, a bardziej z rowerową ekipą.

No i oczywiście trenujący prosi, mignela mi Groupama FDJ z cisnącym pod górę Thibaultem Pinot.

#rower #szosa