Rower

I po co ja myłem #rower…

I po co ja myłem #rower :/
Dzisiaj na odcinku 15km DDR i CPR tylko 3 bombelki wjebały mi się pod koła. Pierwszy lvl 3 na CPR, centralnie wyjechał swoim rowerkiem na środek. No ale widziałem z daleka i zwalniam prawie do zera, obyło się bez ofiar. Tatuś przeprasza i idzie tłumaczyć latorośli co zrobiło.
Druga była para, lvl z 7 może. Hulajnogi między nogami, stoją na krawędzi DDR, na przejściu i kontemplują coś tam dłuższa chwilę. No to omijam szerokim łukiem a bohaterki właśnie w tej chwili, raźnie ładują się na drugą stronę DDR. Szkoda że nie patrzyły gdzie i na co idą. Żona za mną trochę się nagimnastykowala, ale znowu bez ofiar. Tylko tatuś po zwróceniu uwagi zdołał wydusić tylko „oj, tam, oj tam”
No i ostatni creme de la creme kurfa. Bombelek na trójkołowym rowerku wjebał się z chodnika na DDR, tak też go widziałem, tak zwolniłem i chyba dzięki temu mały nie leży gdzieś teraz w szpitalu. Tutaj już trochę moja różowa się ratowała awaryjnym przyjebaniem w barierke oddzielająca DDR od przystanku autobusowego, rower chyba cały. Państwo przeprosili i szybko się oddalili.
No i taka konkluzja.
Ja uważam, moja kobieta też uważa (zazwyczaj) pierdyliard rowerzystów też uważa. Ale trafi się ten jeden, jedyny który się zagapi, albo będzie miał niesprawne hamulce, albo będzie robił hehe trening ( ͡° ͜ʖ ͡°). I z dziecka zostanie marmolada. W tym momencie ustalenie winy to będzie najmniejszy problem bo pięciolatek w starciu z rozpędzonym rowerzystą ma niewielkie szanse.
Także ludzie z #warszawa #wilanow (bo tam się to działo) trzymajcie swoje bombelki przy tyłkach. Dziękuję.
Wypuszczacie je równie ochoczo na jezdnię?