Rower

pijcie ze mną kompot, moja…

pijcie ze mną kompot, moja pierwsza w życiu trasa 100km+ xD czuję się jak gówno a wyglądam jeszcze gorzej, ostatnie 20km pod wiatr to było dla mnie piekło średnia spadła mi o ponad 2km/h
a na 19 mam iść grać w tenisa, wieczorem jebnę się pod kroplówkę jak to przeżyje xD
#szosa #rower

Rower

dla fanów rowerów miejskich…

dla fanów rowerów miejskich ciekawostka, której pewnie nie zauważyliście

zanim zaczniecie sprawdzać czy:
• koła są odpowiednio napompowane
• działają hamulce
• nie spadł łańcuch

koniecznie sprawdźcie pierwszą cyfrę!

rowery dzielą się na 5-tki i 6-tki

5-tka to jebane 7-przerzutkowe gówno, które na 90% jest rozjebane, korzystanie z tego grata grozi utratą życia, a gwarantuje uszczerbek na zdrowiu psychicznym, pedałowanie rozpoczynasz od zastanawiania się czemu to kurwa tak wolno jedzie, mijający cię piesi patrzą na ciebie jakbyś był upośledzony, po drodze mijasz swoją dziewczynę, docierając do celu przerobiłeś w głowie cały życiorys, wiesz, że nic już nie ma sensu, wchodzisz na fejsa i dostajesz powiadomienie o utracie związku

6-tka zaś to na 90% król szosy, prawdziwa rowerowa petarda. Ten 3-przerzutkowy bydlak już na dwójce potrafi pokazać swoje diabelskie oblicze, a jak wrzucisz trójkę przemierzasz miasto jakby należało do ciebie, natychmiast zapalają się zielone światła, hulajnogarze zazdroszczą ci braku limitu prędkości, docierasz na miejsce przed czasem, a szef proponuje ci podwyżkę

#pasta #ciekawostki #rower

Rower

Dzień dziewiętnasty. Spałem…

Dzień dziewiętnasty.
Spałem krótko bo około cztery godziny. Wczorajszą relację pisałem długo, wzięło mnie na filozofie a potem jeszcze walczyłem z dodawaniem zdjęć, co mi się nie udało i zrezygnowałem z publikacji. Nie mogłem zasnąć a ostatnią godziną jaką pamiętam z zegarka to 1:06. Dziś będzie surowo i chronologicznie.

Tradycyjnie chciałem ruszyć jak najwcześniej rano. Chwilę po piątej gdy wyszedłem z namiotu gęsta dobrze utrzymana trawa trzymała ogromne ilości rosy. Chodziłem więc w klapkach nabierając w nie tę wodę razem z resztkami skoszonej trawy. Namiot był w cieniu i musiałem szybko wyciągnąć wszystko ze środka, wyciągnąć śledzie i przenieść go na Słońce które nie świeciło jeszcze mocno. Po tylu dniach podróży wiele czynności mam już dobrze zorganizowanych i zajmują mi mało czasu jednak namiot do wyschnięcia o tej porze częst potrzebuje około godziny. Obracam go we wszystkie strony i gdy wszędzie jest suchy zwijam go. Dziś częściowo to suszenie poszło na marne bo musiałem go zwinąć na mokrej trawie. Zwijam go inaczej niż fabrycznie, tak, że mokra jest tylko podłoga czyli część najbardziej odporna na wodę. Pewnie wielu i tak to wie. Nie będę się wymądrzać. Wczoraj wspomniałem, że na śniadanie dostałem kilka łyżek kawy. Gdy kończę zwijać namiot jestem po dwóch kubkach bardzo mocnej i świadomością orbituję gdzieś wokól odległej planety. Zgubiłem magiczne, żółte okulary i przez ich szukanie ruszam ze sporym opóźnieniem bo dopiero po ósmej.

W Górowie Iławieckim organizuję śniadanie. Miejsca nie szukałem długo. Ogólnodostępna tężnia solankowa przy Stawie Garncarskim którą zauważyłem po wyjściu ze sklepu wydała mi się świetnym miejscem. Potem żałowałem, że nie wybrałem wiaty bo tężnia nie osłaniała przed Słońcem i z gorzkiej czekolady zrobiła mi się zupa. Gdy kończę jeść jest dziesiąta.

Z Górowa chcę się przedostać do Pieniężna. Prowadzi tam trasa Green Velo. Gdy na nią wjeżdżam okazuje się, że prowadzi po rozebranej linii kolejowej. Będzie więc płasko i prawdopodobnie w nieciekawych terenach. Nie mylę się. Dodatkowo o tej godzinie promienie słoneczne układaja się wzdłuż szlaku przez co nie pada tam cień drzew. Gdy po pierwszych kilometrach robi mi się słabo od temperatury i nie mam na czym zawiesić oka, szybko szukam alternatywnej drogi. Ta prowadzi przez wieś Bukowiec. Początkowo po trylince, potem płytach betonowych, podkładach kolejowych by zmienić się w błotnistą, pełną kałuż polną drogę. Znów blokowały mi się koła. Cóż, przynajmniej nie było nudno a drzewa rzucały cień na drogę a nie obok.

Do Pieniężna docieram wycieńczony bo kilka ostatnich kilometrów pokonuję łąkami a Słońce pali bezlitośnie. Po kilkudziesięciu minutach spędzonych pod wiatą lodziarni ruszam zobaczyć miasto. To nie robi na mnie wrażenia do jakiego przywykłem już przez ostatnie dni. Łączy wady Mazowsza i zalety Mazur co daje osobliwą mieszankę kościoła z cegły, otynkowanego na kolorowo bloku z wielkiej płyty i dziurawej drogi asfaltowej.

Za Pieniężnem ponownie wjeżdżam na Green Velo i szybko zaczynam myślec czemu ta trasa jest tak poprowadzona. Te rejony mają tyle do zaoferowania a ja gdy tylko na nią wjadę przypomina mi się równie urokliwa autostrada Warszawa – Poznań. Nie wnikam, jakoś przejadę. Chciałem uciec i pojechać na Elbląg. W Elblągu na starym mieście jest cukiernia którą odwiedzam zawsze gdy tam jestem. Przejechałem jednak skrzyżowanie i gdy to zauważyłem byłem jakieś trzy kilometry dalej. Nie lubię wracać tą samą drogą więc zmieniam kurs na Braniewo. Braniewo robi na mnie trochę lepsze wrażenie niż Pieniężno ale nieznacznie.

Kolega którego poznałem kilka dni temu napisał dziś do mnie, że przepłynął promem z Fromborka do Krynicy Morskiej. Ostatni prom odpłynął gdy byłem jeszcze daleko więc przedostać się do Krynicy bym nie mógł. Pamiętam jednak, jak mój brat dawno temu zbierał karty telefoniczne. Jedna z nich przedstawiała monumentalną bazylikę właśnie z Fromborka. Wpatrywałem się w tę kartę wielokrotnie. Wtedy to jego zwiedzenie stało się jednym z moich turystycznych marzeń. Dziś dzięki przypadkowi je zrealizowałem.

Była godzina osiemnasta gdy zacząłem szukać noclegu. Ten znalazłem w nieodległym Tolkmicku. Jadąc spokojnie kolega ponownie napisał, że znalazł pole biwakowe w Sztutowie. Oceniłem odległość na 50 kilometrów. Mam trzy godziny. Wpada mi do głowy szalony plan dotarcia tam i szybko przechodzę do realizacji. Gnam przez las by w Tolkmicku wjechać na asfalt i tam gnać jeszcze bardziej. Znacznie utrudniają to jednak strome podjazdy na których nie mogę przekroczyć 13 km/h.

Gdy w Nowakowie próbuję połapać się na mapie w gąszczu ślepych zaułków i niepływających promów w rejonie Kanału Elbląskiego, Cieplicówki i Nogatu zaczepia mnie kolaż pytając czy czegoś nie potrzebuję. Wiedząc, że nie dotrę do Sztutowa mowię, ze miejsca na rozbicie namiotu a po takim dniu najchętniej cywilizowanego pola namiotowego. Takie jest dziesięć kilometrów dalej w Elblągu a kolega mówi, że mnie zaprowadzi. Ruszamy. Aby nie nudził się za bardzo ze mną staram się trzymać tempo między 25 a 30 km/h. Całą drogę rozmawiamy i mam wrażenie że docieramy bardzo szybko. Ostatnie kilometry są zdradliwe pod tym właśnie względem, że wydają się dłużyć w nieskończoność. Nie tym razem.

Jeszcze przed celem widać błyski na niebie. Gdy po rozłożeniu namiotu widzę na niebie wał szkwałowy, szybko biorę prysznic ale nie zdążam wrocić przed dotarciem burzy. Ta jest niezwykle silna. Wiatr pchał wodę do środka namiotu przez zamknięte wywietrzniki. Zjadłem, więc kupione na śniadanie serki wiejskie by puste opakowania rozłożyć na podłodze jak miskę pod cieknącym dachem.

Dobrze, że trafiłem na tego kolarza. Nie chiałbym tej burzy spotkać gdzieś w namiocie rozbitym na dziko. Tu na polu byłem osłonięty płotem a i tak wiatr podrywał wszystko do góry.

Prawie w ogóle nie robiłem dziś zdjęć. Bezduszne, płaskie światło południowego Słońca jest mało plastyczne.

134 km.

#podroze #rower #rowerovsky

Rower

#rower Chuj z taką jazdą jak…

#rower

Chuj z taką jazdą jak tylnie koło się ślizga przez cały obrót w błocie na podjazdach. Napierdala dosłownie 2 tygodnie non stop deszczem i jeszcze następny tydzień też co najmniej. Nawet jak jest chwila przerwy to co z tego jak szlaki nie zdążą wyschnąć

Rower

474 581 + 104 = 447…

474 581 + 104 = 447 685
Czerpiąc z najlepszych wzorców (@MordimerMadderdin!) pojechałem na #wybory. Jakoś tak się zdarzyło, że do swojej komisji miałem ponad setkę. To już 9 w tym roku, nawet trochę szanuję sam siebie w takich momentach ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#rowerowyrownik #wykopscottclub #gravel #rower

Rower

O ciechói, właśnie zrobiłem…

O ciechói, właśnie zrobiłem pierwsze 23 km na „nowym” #rower. Czuje się padnięty, ale dawno takiej odległości nie zrobiłem, więc jestem dumny z siebie (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). Jeżdżę tak na serio tydzień, bo przedtem chorowałem.

Rower

I po co ja myłem #rower…

I po co ja myłem #rower :/
Dzisiaj na odcinku 15km DDR i CPR tylko 3 bombelki wjebały mi się pod koła. Pierwszy lvl 3 na CPR, centralnie wyjechał swoim rowerkiem na środek. No ale widziałem z daleka i zwalniam prawie do zera, obyło się bez ofiar. Tatuś przeprasza i idzie tłumaczyć latorośli co zrobiło.
Druga była para, lvl z 7 może. Hulajnogi między nogami, stoją na krawędzi DDR, na przejściu i kontemplują coś tam dłuższa chwilę. No to omijam szerokim łukiem a bohaterki właśnie w tej chwili, raźnie ładują się na drugą stronę DDR. Szkoda że nie patrzyły gdzie i na co idą. Żona za mną trochę się nagimnastykowala, ale znowu bez ofiar. Tylko tatuś po zwróceniu uwagi zdołał wydusić tylko „oj, tam, oj tam”
No i ostatni creme de la creme kurfa. Bombelek na trójkołowym rowerku wjebał się z chodnika na DDR, tak też go widziałem, tak zwolniłem i chyba dzięki temu mały nie leży gdzieś teraz w szpitalu. Tutaj już trochę moja różowa się ratowała awaryjnym przyjebaniem w barierke oddzielająca DDR od przystanku autobusowego, rower chyba cały. Państwo przeprosili i szybko się oddalili.
No i taka konkluzja.
Ja uważam, moja kobieta też uważa (zazwyczaj) pierdyliard rowerzystów też uważa. Ale trafi się ten jeden, jedyny który się zagapi, albo będzie miał niesprawne hamulce, albo będzie robił hehe trening ( ͡° ͜ʖ ͡°). I z dziecka zostanie marmolada. W tym momencie ustalenie winy to będzie najmniejszy problem bo pięciolatek w starciu z rozpędzonym rowerzystą ma niewielkie szanse.
Także ludzie z #warszawa #wilanow (bo tam się to działo) trzymajcie swoje bombelki przy tyłkach. Dziękuję.
Wypuszczacie je równie ochoczo na jezdnię?

Rower

472 832+ 83 =472 915 Jak na…

472 832+ 83 =472 915
Jak na #szosa i pod taka gorke i na mnie, ktory od 4 tyg ma #rower 😀 to srednia 20/h nawet moze byc… chociaz jest co trenowac 😛 teraz mozna sie z czystym sumieniem napic piwa xd pozdrooo rowerowe swiry 😀
#rowerowyrownik

Rower

#rower #rowerowypoznan…

#rower #rowerowypoznan #palacz #dieta
Jeszcze dwa lata temu rzecz niemożliwa dzisiaj nie dość, że 20 kg mniej na wadze to jeszcze osobisty rekord. Na minus dalej fajek nie rzuciłem ( ͡° ʖ̯ ͡°)